wtorek, 18 czerwca 2013

Dominique w Krainie Basków!



Oto moja relacja z Grudnia 2012, ALE już niebawem na blogu pojawi się nowa, z Czerwca 2013 :)

Nie wielu z was pewnie słyszało o Kraju Basków, bo ten kraj tak naprawdę nie istnieje.
Znajduje się w północnej części Hiszpanii. Klimat i krajobraz jest tu zupełnie inny niż na południu. Wysokie szczty gór oprószone są często śniegiem, jest jednak wystarczająco ciepło by zielone wzgórza oraz białe plaże porastały pojedyncze palmy.
Obowiązujący tu język to język baskijski, choć baskowie mówią o nim ‘euskera’. Do czego jest on podobny? Do niczego. Brzmi to mniej więcej  tak jakby japończyk próbował mówić po węgiersku. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo jest więc trudny!Dlatego też drugim obowiązującym językiem jest tu zdecydowanie prostszy  hiszpański. 
Jak pogodzić tak dwa różne języki w praktyce? A no tak, że wszystkie oznaczenia w tym przede wszystkim drogowe są tu pisane w obu językach.  Jest to absolutnie konieczne ponieważ moja hiszpańska Pamplona to przykładowo-  baskijska Iruña. A San Sebastian to baskijskie Donosti. Nazwy miast są tutaj tak różne jak wszystkie pozostałe słowa.
Życzenia urodzinowe po hiszpańsku składamy radosnym ‘felicidades’! A po baskijsku twardym- ‘zorionak’.
 Baskowie kojarzą wam się pewnie przede wszystkim z ETA- organizacją walczącą o niepodległość swojego  regionu. Do tego ten nieprzyjemny język… Osobiście nigdy nie marzyłam o tym by tu przyjechać…. I to był błąd!
Ciężko opisać moje zdziwienie gdy okazało się, że ten nie istniejący kraj- to kraina luxusu i nowoczesnej architektury z uwielbieniem dla tradycji i sztuki!
 


Najbardziej jest to oczywiście widoczne w Bilbao-które jest stolicą Kraju Basków.
Może słyszeliście o nim kiedyś ze względu na spektakularne Muzeum Gugenheima, przed którym siedzi ogromny pies z kwiatów, instalacja ze srebrnych kulek oraz wielki, włochaty pająk. Tak jakby już sam, absolutnie wyjątkowy, kształt budynku- nie robił wystarczającego wrażenia!
 



Dalej w tym nie tak znowy dużym jak na ‘stolicę’ mieście- widzimy luxusowe butiki najdroższych projektantów oraz Hotel Carlton. ( W Warszawie- próżno ich szukać. )
Jest to naprawdę bardzo bogate miasto. I nie ma nic wspólnego z wcześniejszym moim jego wyobrażeniem bojówkowego pola walki.
 


Jeśli chodzi o jedzenie, to Kraj Basków zbiera kolejne punkty! Ponieważ słynie z przekąski zwanej  pintxos!


Jest to mówiąc w skrócie-  coś na jednego gryza! Może być to hiszpańska tortilla (czyli polski omlet), kanapka albo szaszłyk. Wszystko byleby swobodnie można to było jeść na stojąco. Zazwyczaj pintxos wyglądają jak kanapeczka.  Podstawą większości jest bagietka. Co znajduje się wyżej to już zależy od inwencji restauratora. Mogą to być grillowane warzywa, jamon serrano, chistorra ( mała czerwona kiełbaska), owoce morza, grzyby- oraz wszystko inne. Moje ulubione są jednak z la gula del norte- pysznym białym rybnym makaronem- którego twarzą został ostatnio piłkarz FC Barcelony-Pujol ;) 
Jeden taki przysmak kosztuje  zwykle 2€, do tego powinno się wypić: piwo z lemoniadą, wino lub mosto ( sok z winogron). ALE nie powinno się bezkarnie objadać tylko w jednej tabernie (b=v). Pintxos nie bez powodu można jeść na stojąco. Wieczór z tą przekąską  to wędrówka od taberny do taberny. 



W duże święta, w tłumie ludzi  Hiszpanie zawsze mają wygodne ubranie i odpowiednio grube podeszwy w płaskich butach. Turyści zaś chodzą na obcasach lub w odkrytych butach- a musicie wiedzieć, że może się to dla nich bardzo źle skończyć… W tabernach, bowiem obowiązuje zaskakująca zasada- śmiecenia na podłogę. Można a nawet trzeba swobodnie rzucić na dół każdy papier, serwetkę czy inny zbędny śmietek. W trakcie fiesty zaś zwyczaj ten przenosi się także na ulicę, a na ulicy można znaleźć nie tylko plastikowe kubeczki,  ale i potłuczone szklane butelki. Dlatego obuwie jest tu tak istotne! Chroni od okaleczeń oraz wszelakich przykrości ;)




Hiszpania kusi swoją innością, zadziwia swoimi przyzwyczajeniami. I nigdy nie odsłania wszystkiego abyśmy chcieli do niej wracać…. Ja jestem nią  totalnie zauroczona. Na pewno wrócę do niej za 6 miesięcy I opowiem wam wtedy ze szczegółami co mnie nowego spotkało! 

Stay tuned. Xo Xo





niedziela, 9 czerwca 2013

La Playa



Dominique w Krainie Basków
Sukienka ASOS
Torebeczka ALDO
Marynarka ZARA
Naszyjnik H&M
Featuring Joanna Boczek & Inaki Astiz
 Espana


sobota, 1 czerwca 2013

Jakimi ludźmi się otaczać?

Image
Naprawdę wielką sztuką jest spośród wielu znajomych wyłuskać perłę, którą można obdarzyć bezgranicznym zaufaniem i mianem prawdziwej przyjaciółki. Dlatego potrzebne nam są również koleżanki i koledzy :)  Nie są  oni co prawda powiernikami naszych  najskrytszych,intymnych sekretów… ale nie zmienia to faktu,że również są dla nas ważni.
Moje społeczne sito  przez, które przesiewam znajomych  składa się z trzech oczek ułatwiających mi podejmowanie decyzji, kim się otaczać. I tak oto nie zapominam ludzi,którzy:
  • Pomogli mi w trudnej sytuacji
  • Zawiedli mnie w trudnej sytuacji
  • Wpakowali mnie w trudną sytuację.
Od tych ostatnich odcinam się błyskawicznie- jakbym trzymała w ręku wielką parę nożyczek. Dla tych pierwszych próbuję uszyć przytulną kieszeń,żeby zawsze mieć ich pod ręką. Środkowym… staram się wybaczać poprzez dawanie drugiej szansy.
Jeśli chodzi o toksyczne przyjaźnie-  ich mechanizm jest prosty: Mało która dziewczyna  jest gotowa  mieć za koleżankę kogoś ładnego, inteligentnego i z poczuciem humoru kiedy sama uważa się za osobę nieatrakcyjną, niemądrą i nudną.
Aby budować  zdrowe relacje z ludźmi, trzeba  najpierw nauczyć się akceptować samego siebie. Ci, którzy siebie nie akceptują despercako chcą się dowartościować na tle innych. –>Takich ludzi zdecydownie chcemy unikać!
Krytyka patyka
Jeśli jednak zadajesz się ze złośliwcami i boli Cię ich krytyka -Zastanów się kto i dlaczego Cię krytykuje! Zazwyczaj są to osoby niespełnione, które Ci zazdroszczą! One widzą, że jesteś od nich lepsza, masz szansę na sukces i dlatego są niemiłe.
Każdemu można umniejszyć- podwarzając jego umiejętności lub rozdeptując jego marzenia. Np. Irena Eris kiedyś wspomniała, że w trudnych czasach mogła liczyć tylko na męża. Tylko on rozumiał, że ona chce robić w życiu kremy. Rodzina wyśmiewała to, że z tytułem doktora chemii zamiast wyjechać na stypendium do USA wolała robić w kuchni mazidła, które później pakowała do słoików, następnie do malucha i jeździła po aptekach by rozdawać darmowe próbki. Teraz nikt się już z niej nie śmieje… Chwalą się zaradnością swojej Irenki i chętnie wpraszają do jej SPA.
Dlatego starajcie się otaczać ludźmi radosnymi i bez komplexów. Łatwiej im będzie patrzeć na wasze szczęście. Dodatkowo będą was motywować i wspierać! Osoby nieszczęśliwie, świadomie lub nieświadomie liczą by i nam się coś nie udało… Często też przerzucają  na nas swój smutek i porażki, tak abyśmy w końcu poczuli się współwinni i chcieli im pomóc poświęcając coś z siebie.
Oczywiście trzeba pomagać przyjaciołom w trudnej sytuacji.-Bezwzględnie i zawsze (!)   ALE jeśli mamy do czynienia z osobą chronicznie nieszczęśliwą,która ma na nas destrukcyjny wpływ  i to trwa już od paru lat. Radziłabym unikać kontaktu. Bo oprócz myślenia o innych  w życiu trzeba być egoistą.  Bo to jest nasze życie, a inni moga być w nim tylko przez chwilę. Zawsze najpierw  musimy więc zadbać o siebie.   Tak jak w samolocie! Kojarzycie ten moment kiedy stewardesy instruują nas jak zakładać  maseczki z tlenem? Załoga zawsze podkreśla, że najpierw musimy założyć maseczkę sobie a dopiero potem dziecku czy innej osobie z którą podróżujemy. Dlaczego? Bo jeśli zasłabniemy wkładając maseczkę słabszemu, to nam już nikt jej nie założy…
Z ludźmi trzeba żyć w symbiozie, obopólnej zgodzie i harmonii. Układajcie sobie tylko takie relacje, które są korzystne dla obu stron.
 KOMPLEMENTUJMY SIĘ (!)
Polską cechą narodową jest absolutny brak umiejętności przyjmowania komplementów i co gorsza blokada przed ich mówieniem. Co jest jednak dość zrozumiałe… bo jeśli już ktoś odważy się powiedzieć nam coś miłego i dajmy na to pochwali naszą sukienkę,często ze zgrozą słucham odpowiedzi w stylu :
Naprawdę Ci się podoba? no nie no, coś Ty. Przecież to z lumpexu! Tu się wytarła, tu mam dziurę a tu jest jeszcze wielka czarna plama.
I tak oto, osoba aspirująca do bycia miłym: Natrafia na mur od którego odbija się boleśnie, wychodząc na osobę  niespostrzegawczą i nieznającą się na modzie oraz na higienie ubrań. Kiepski początek rozmowy co? Gdyby zaś odpwiedź wyglądała tak:
Dziękuję, wiesz co wyszukałam ją w sklepie Vintage. Można tam czasem znaleźć niesamowite perełki! Ale… Ty też ślicznie wyglądasz, skąd masz te koraliki?
Osoba obdarowująca komplemetem:
  1. Otrzymuje podziękowanie za miłe słowa
  2. Zostaje doceniona
  3. Jest nagrodzona komplementem rewanżowym
I dodatkowo podtrzymujemy jakże miłą konwersację! A zatem? SUKCES.
Kolejną ważną rzeczą jest efekt kanapki. Jeśli chcemy zwrócić komuś na coś uwagę musimy mu wręczyć wyżej  wspomnianą kanapkę. Składa się ona z:
  1. Komplementu
  2. Tego na co chcemy zwrócić komuś uwagę
  3. I ponownego komplementu
W praktyce wygląda to tak: ‘O, masz nową fryzurę?
  1. Bardzo ładna.
  2. Nie jestem pewna,czy  to jest  Twój odcień. Nieco ciemniejszy lepiej podkreśliłby kolor Twoich oczu, ,
  3. ALE za to jak włosy pięknie się błyszczą!’
Warto mówić komplementy ludziom codziennie bo  natura ludzka nie jest skomplikowana i ludzie zazwyczaj odwzajemniają komplement-sprawiajac nam przyjemność rewanżową. Wierzę głęboko w to, że energia, którą wysyłamy  wraca do nas ze zdwojoną siłą. Warto więc być dla wszystkich miłym, uśmiechać się i okazywać im zainteresowanie- Odwdzięczą sie tym samym. A wy? Będziecie zasypiać  i budzić się szczęśliwi!

Dominika i Karolina Fetraś :)