piątek, 4 października 2013

Shangaj- Disneyland dla dorosłych. Część pierwsza.

Shanghaj- najnowocześniejsze miasto, w jakim byłam. Aż trudno uwierzyć, że jego historia sięga 1000 lat wstecz…
Nazwa ‘Shanghai’ składa się ze znaków "morze" i ‘na’.  Nie należy jednak tego interpretować zbyt dosłownie. Chińczycy rozumieją to jako "Najdalszy zasięg morza" Ale miasto ma wiele przydomków. Przez Europejczyków nazywane jest również Paryżem Wschodu czy Królową Orientu.

 

 Dobrodziejstwa Szanghaju nasz kontynent odkrył dopiero w XIX wieku. A podczas II wojny światowej stał się on oazą dla wielu uchodźców z Europy.  Gdy w 1949 roku miasto zajęli komuniści Szanghaj stał się ważnym ośrodkiem przemysłowym. Po 30 latach komuniści zamknęli granice miasta i nałożyli embargo na resztę świata. Oczywiście zatrzymało to jego rozwój.
 Chińczycy szybko odbili sobie jednak czasy przestoju gospodarczego. Obecnie trwa tam  boom budowlany, czyniący miasto wielkim placem budowy.  Prace budowalne zakończone w ciągu ostatnich 20 lat uczyniły Shanghai ogromną konkurencją dla miast takich jak Tokyo czy Nowy York.  W tym czasie wybudowano od podstaw między innymi całą dzielnicę światowego biznesu- Pudong. Znajdują się tam praktycznie same drapacze chmur, z czego Shanghai Tower (na wykończeniu) liczyć będzie 632m wysokości co zapewnia mu pozycję drugiego po Burj Khalifa (Dubai) najwyższego budynku na świecie.

Choć aktywnie spędziłam w Shanghaju dwa tygodnie, nie jestem w stanie pojąć ogromu tego miasta. Szacuje się, że mieszka tam ok. 25 mln ludzi. (Dla ułatwienia w Warszawie mieszka ok. 2mln a w Nowym Yorku ok. 8mln).
Jak to jest w ogóle możliwe? Po pierwsze miasto zajmuję gigantyczną powierzchnię 6341 km²            (Warszawa 518 km², Nowy York 790 km²,) ale też dlatego, że  rzadko, który budynek ma tam mniej niż 30 pięter! Sama mieszkałam przez cały pobyt na 25ym.  Są tam oczywiście gdzieniegdzie kolonialne pamiątki w postaci dzielnic willowych, czy iście brytyjskie kamiennice w centrum miasta, ale zdecydowanie dominuje tam architektura chin, a Chińczycy lubią sięgać chmur i raczej nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Są tam wieżowce na których szczycie znajdują chińskie pagody czy kosmiczne spodki- zwykle przeznaczone na hotele i restauracje, ale są  i całe budynki przypominające sznur pereł czy otwieracz do kapsli. To miasto to Disneyland dla dorosłych. Jest piękne, bardzo zielone, czyste i nowoczesne. Jednocześnie magiczne i bardzo prawdziwe, np. złoty Rolls Royse też tam łapie gumę ;)

 
   




















Muszę przyznać, że nie przywykłam do takich widoków ani wysokości. Przy każdej przejażdżce windą zatykały mi się uszy. A każde spojrzenie przez okno zapierało mi dech w piersiach.  I choć perspektywa chodzenia na bezdechu z wiecznie zatkanymi uszami i podniesionym pulsem, może nie brzmieć dla Was fantastycznie, zapewniam, że odwiedziny Shanghaju to byłaby dla Was przygoda życia!